Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wczoraj na plaży, dziś na boisku

włącz .

Christian Gytkjaer to jeden z poważnych kandydatów do tytułu króla strzelców ekstraklasy. Duński napastnik już zdobywa gole dla Lecha, choć sam przyznaje, że z nową drużyną trenował tylko tydzień, a wcześniej przez kilka tygodni pił piwo na plaży. Przystąpienie do rozgrywek bez przygotowania to specjalność tej nacji. W 1992 roku reprezentacja Danii, zastępując w ostatniej chwili Jugosławię, wywalczyła mistrzostwo Europy.

Duńczyk wypromował się w lidze norweskiej, zdobywając mnóstwo goli dla FK Haugesund, a potem dla Rosenborga. Przeszedł do TSV Monachium z nadzieją walki o awans do Bundesligi, spotkał się jednak z sytuacją nienormalną, klub był w rozsypce. W Poznaniu jest inaczej, klub ocenia jako świetnie zorganizowany. Zaimponowali mu kibice. Twierdzi, że w Europie niewiele jest takich miejsc – całe miasto żyje swym klubem, oczekiwania są wielkie. – To mi się podoba. Fani to dusza klubu. Moja przyszłość w Lechu wydaje się fajna – mówi.

Zdaje sobie sprawę, jaki zawód drużyna sprawiła kibicom fatalnym występem w Szczecinie. Teraz chce wrócić do normalności, odzyskać równowagę. – Taki jest futbol. Raz się jest na wozie, raz pod wozem. Mamy powód, by wrócić silniejszymi i zdobywać punkty w lidze. Kto się w takiej sytuacji poddaje, ten nie nadaje się do tego biznesu. Zawsze staram się dawać z siebie jak najwięcej, pokazać piłkarską wartość. Nie inaczej będzie w Lechu. To, czy pokażę się na boisku, zależy od trenera. On wie, co robi, jest od tego, by podejmować decyzje – podkreśla duński napastnik.

Liczy na zwycięstwo w meczu z Zagłębiem Lubin. – Fajnie byłoby wygrać i znaleźć się na pierwszym miejscu w tabeli. To byłaby dobra odpowiedź na nasze ostatnie niepowodzenia – twierdzi. Swoją formę ocenia jako obiecującą. – Dużo nie trenowałem, bo nie było kiedy, dużo nie grałem, ale czuję, że jestem już w dobrej dyspozycji – zapewnia. Nie wiadomo jednak, czy trener Bjelica wystawi go w najbliższym spotkaniu, czy też nadal będzie desperacko walczył o odbudowanie Nickiego Bille, innego Duńczyka, który dla odmiany trenował bardzo dużo, ale nijak nie może wejść na wysoki poziom.