Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Polonia Środa z pucharem. Wygrała strzelaninę przy Bułgarskiej

włącz .

Aż 8 bramek padło w finale Pucharu Polski na szczeblu okręgu. Polonia Środa pokonała rezerwy Lecha 5:3. Zadecydowały błędy w obronie popełnione przez młodych graczy Kolejorza. Mecz był widowiskiem emocjonującym, szczególnie w pierwszej połowie, obie drużyny oddały wiele strzałów.

Pierwszy gol padł już w 6 minucie, prowadzenie objęli goście. Lech II wyrównał za sprawą Pawła Tomczyka, niezwykle szybkiego napastnika, który przeprowadził rajd prawą stroną boiska i obsłużył Niklasa Zulciaka. Rajdy Tomczyka były wielkim zagrożeniem dla graczy Polonii, nie mogli sobie z nim poradzić. Na prowadzenie gospodarze wyszli jednak za sprawą pięknej, indywidualnej akcji Zulciaka. Wymanewrował kilku przeciwników i strzelił nie do obrony.

Polonia była groźna w każdym momencie, wychodziła do dalekich zagrań, a obrona Lecha słabo sobie radziła z szybkimi graczami ze Środy. Szybko doprowadzili oni do wyrównania po fatalnej postawy obrony rywala. Chwilę później mogli je stracić, gdy piłkę rozegrali Sanocki i Kurbiel, a Toczyk z bliska potężnie uderzył w poprzeczkę. Pierwsza połowa zakończyła się jednak prowadzeniem Polonii. Jej bramkarz wykopnął piłkę aż pod pole karne, błąd popełnił Dejewski, który przelobował własnego bramkarz. Bartoszak nie miał problemów z trafieniem do pustej bramki.

Po przerwie kolejny błąd obrony (tym razem zawinił Cernomordijs) kosztował Lecha stratę czwartej bramki. Wydawało się, że jest po meczu. Polonia skupiła się całą niemal drużyną przed własnym polem karnym, więc podopiecznym Ivana Djurdjevicia trudno było rozgrywać piłkę. Strzelili jednak trzecią bramkę, po ładnejakcji i uderzeniu Janasika tuż przed końcem czasu regulaminowego. Gospodarzom zaświtała nadzieja na wyrównanie. Mocno zaatakowali, bili rzuty rożne, oddawali strzały, Polonii dopisywało jednak szczęście. W dodatku w doliczonym czasie udało jej się przeprowadzić skuteczny wypad, po którym strzeliła piątego gola.