Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Krajobraz po klęsce

włącz .

Fatalna postawa Lecha w Bielsku-Białej spowodowała, że marzenia o obronie tytułu – o ile ktoś je jeszcze miał – prysły jak bańka mydlana. Nawet miejsce na podium może okazać się nieosiągalne, gdy drużyna nie podejmuje walki od początku meczu. – Wiemy, co zrobiliśmy źle. To z pewnością była nasza kompromitacja. Będziemy chcieli się zrehabilitować przed własną publicznością – mówi Szymon Pawłowski, który w meczu z Podbeskidziem był kapitanem drużyny.

Akurat Szymon Pawłowski nie musi wstydzić się swej postawy w tym niesławnym spotkaniu, choć i on obudził się dopiero w drugiej połowie. Był groźny, inicjował ataki, przeprowadzał rajdy. Szkoda tylko, że rzadko oddawał strzały. – Wiosna dla nas dobrze się zaczęła, bo wygraliśmy pierwszy mecz 5:2. Do Bielska jechaliśmy z optymizmem licząc na zdobycie kolejnych punktów. Nie udało się. Fizycznie czuję się bardzo dobrze, a co najważniejsze, omijają mnie kontuzje. Tabela jest spłaszczona, patrzymy w jej górę, także w dół, bo rywale chcą nas ścigać, ale przede wszystkim patrzymy na siebie, bo najwięcej zależy od nas – podkreśla skrzydłowy Lecha.

Wygrywać mecze będzie teraz trudniej, bo ledwo Lechowi udało się sprowadzić napastnika, a ten uległ kontuzji, leczenie potrwa być może cały miesiąc. – Bille wypadł, ale jest Dawid Kownacki. W obu meczach wchodził na boisko z ławki rezerwowych i strzelał bramki. Pech jednego piłkarza może okazać się szczęściem drugiego. Dzięki Dawidowi możemy wygrywać kolejne spotkania, a właśnie na tym się skupiamy – twierdzi Szymon Pawłowski.

Nie tylko osłabienie ataku martwi sztab szkoleniowy Lecha. Także niepewna postawa obrony. Wydawało się, że to teraz mocna formacja, że duża konkurencja wpłynie na jakość gry i kończenie meczów bez strat bramkowych. Tymczasem niezależnie od tego, którzy obrońcy wybiegną na boisko, powtarzają się błędy. Nawet Arajuuri wyraźnie spuścił z tonu. Wilusz błyszczał w Koronie Kielce, a po powrocie do Poznania już w pierwszym spotkaniu, w którym zagrał, zawiódł.

– Środkowych obrońców mamy w drużynie kilku, każdy z nich chce grać, zaprezentować się jak najlepiej, więc rywalizacja jest – mówi Maciej Wilusz. – Wróciłem do Poznania po to, by wywalczyć miejsce w pierwszym składzie. Nie chcę oceniać gry poszczególnych zawodników i formacji w Bielsku. Słabo zagraliśmy jako drużyna i z tego zdajemy sobie sprawę. Przed nami wiele jeszcze meczów i na nich musimy się skoncentrować.

Drużynie nie posłużyło nowe ustawienie taktyczne – gra z trzema środkowymi obrońcami. Boczni zapuszczali się pod pole karne przeciwnika, a ten w tym czasie wyprowadzał proste, ale skuteczne kontry. – Zmieniliśmy ustawienie, by odwrócić przebieg meczu i wyjechać z Bielska z trzema punktami. Nie udało się. Przekonaliśmy się, że w naszej lidze nie ma słabych drużyn. Do każdego meczu trzeba się dobrze przygotować. Przyjeżdża do nas Jagiellonia. Oczywiście zagramy o komplet punktów. Niezależnie od kształtu tabeli, trzeba grać z meczu na mecz, unikać wpadek, do każdego spotkania podchodzić z pazernością na bramki i zwycięstwa – mówi z przekonaniem obrońca Lecha.