Dynamo Moskwa pokonane!

Sprowadzenie przez Lecha napastnika staje się coraz mniej prawdopodobne. W wygranym 2:0 sparingu z Dynami Moskwa, renomowanym rywalem z ekstraklasy rosyjskiej, oba gole zdobył 18-letni Filip Szymczak. Młody snajper Kolejorza rośnie w oczach. Jego jeszcze młodsi koledzy w drugiej połowie też pokazali się z dobrej strony. Coraz bardziej może się podobać Karlstroem, to może być wartościowy pomocnik.

Lech wyszedł na boisko w składzie: Bednarek, Czerwiński, Rogne, Salamon, Kraweć, Karlsroem, Skóraś, Tiba, Kamiński, Awwad, Szymczak. Mecz zaczął się od przewagi drużyny rosyjskiej, nastawionej na ofensywę. Stać ją było tylko na kilka prób strzałów, a kiedy po 7 minutach atak wyprowadził Lech, niewiele brakowało do gola. Kamiński wygrał starcie z obrońcą, podał do Tiby, a temu niestety nie wyszedł techniczny strzał.

Dynamo spokojnie rozgrywało atak pozycyjny, a Lechici próbowali szybkich akcji, które były rzadsze, ale dawały nadzieję na stworzenie zagrożenia. Brakowało dobrego ostatniego podania. Po piłkarzach Kolejorza widać było zmęczenie treningami – nie czuli dystansu, podawali zbyt mocno, za słabo, lub w niewłaściwym momencie, spóźniali się z uruchamianiem kolegów. Nie odstawali jednak od Rosjan. Pierwszy celny strzał po 19 minutach oddał Awwad.

Po dwóch dalszych minutach i drugim celnym strzale było już 1:0 dla Lecha. Skóraś uruchomił Szymczaka, ten zbiegł na prawą stronę pola karnego, minął bramkarza i pewnie posłał piłkę do bramki. Zachował się nie jak nastolatek, lecz jak rutyniarz. Po pięciu minutach powtórzył swój wyczyn. Kraweć i Kamiński dobrze rozegrali akcję na lewym skrzydle, 18-latek przeprowadził rajd, podał spod linii końcowej pod bramkę, a jego rówieśnik dostawił nogę. Zrobiło się 2:0 w meczu z klasowym przeciwnikiem.

Do końca pierwszej połowy Dynamo próbowało nacierać, a Lech przerywać ich akcje i szybko kontrować. Kilka razy mogło to przynieść powodzenie. Mimo liczebnej przewagi pod polem karnym nie udawało się dobrze rozegrać ataku. Zbyt lekkie strzały oddawał Awwad. W środku pola mogła się podobać gra Karlstroema, zawodnika o niebo lepszego od Muhara. Awwad zastępujący nieobecnego Ramireza był aktywny, ale nieskuteczny, notował też niebezpieczne błędy.

Po przerwie Rosjanie zmienili całą drużynę, a trener Lecha wprowadził van der Harta, Satkę, skrzydłowych Puchacza i Palacza, Marchwińskiego. Mecz był wyrównany. Rytmu nabierał Karlstroem, był wszędzie i coraz lepiej rozumiał się z Tibą. Lechici musieli wystrzegać się strat, bo pociągały one za sobą groźne akcje. Przed świetną szansą stanął Szymański, na szczęście były legionista spudłował. Po chwili bramkę zdobył Puchacz, jednak nawet się nie cieszył, bo wiedział, że znajdował się na pozycji spalonej.

Ataki Dynama stawały się coraz groźniejsze. Refleksem musiał wykazywać się bramkarz Lecha, obrońcy ratowali się wybijaniem piłki na aut. Po kwadransie, akurat w momencie przewagi Dynama, trener Lecha wpuścił wielu nowych zawodników, w tym Dejewskiego, Muhara, Pacławskiego, Borowskiego, Ławrynowicza, Kozubala. Niewiele brakowało, by Lech stracił bramkę po faulu Dejewskiego i rzucie wolnym Szymańskiego.

Trudno się dziwić, że gra Lecha była teraz gorsza, bo z klasowymi graczami z Rosji grali juniorzy z Poznania. A jednak Kolejorz był o włos od trzeciego gola, po akcji tych właśnie juniorów. Piłkę z bramki wybił obrońca. To było stuprocentowa okazja. Zabrakło trochę doświadczenia i spokoju. 16- i 17-letni gracze Lecha do końca spotkania pokazywali niemały potencjał. Nie dość, że nie pozwolili na stratę bramki, to ciekawie rozgrywali piłkę. Kilka razy Lecha dobrymi interwencjami ratował van der Hart.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Derby dla Kolejorza

Warta przekonała się, jak bardzo okrutny potrafi być futbol. Prowadziła z wyżej notowanym rywalem, jeszcze 10 minut przed końcem czując się pewnie remisowała, by stracić

lech - warta

Z innego świata

Trudno byłoby nawet wymyślić tak bardzo różniące się, choć sąsiadujące ze sobą kluby. Jeden ma wszystko, by zostać potęgą na skalę nie tylko Polską, ale

Derby Poznania. Najpierw kurtuazja, potem walka

Poznań jest wyjątkowy. Tylko tu trenerzy miejscowych klubów, rywalizujących w tej samej lidze, mogą uczestniczyć we wspólnej konferencji prasowej i wypowiadać się o najbliższych przeciwnikach

Warta wypożyczyła młodego piłkarza

20-letni Maik Nawrocki jest młodzieżowym reprezentantem Polski i zawodnikiem Werderu Brema, na razie grał tam jednak tylko w rezerwach. Ma rodziców Polaków, ale od urodzenia