Dobry mecz Lecha z Wisłą, ale tylko remis

Lech pokazał w Krakowie wszystkie swoje zalety i wszystkie słabości. Atakował, prowadził otwartą grę, był lepszy, miał wiele okazji bramkowych. Wywiózł tylko remis 1:1, bo wciąż jest dramatycznie nieskuteczny, nie potrafi wygrywć na wyjazadach. Bramkę stracił na samym początku, po błędach w obronie. Oddał 20 strzałów, ale tylko cztery celne.

Odważną decyzję podjął trener Lecha zostawiając na ławce Karlo Muhara, defensywnego pomocnika, dając szansę od pierwszej minuty Jakubowi Moderowi. Do tej pory nie wyobrażał sobie gry swej drużyny bez Chorwata. Młody Polak starał się odpłacić za zaufanie, niczego wielkiego jednak nie pokazał, rzadko demonstrował swą najsilniejszą broń – strzały z dystansu.

Nerwowo zaczął ten mecz Lech. W pierwszych minutach jego gra była niedokładna, mnożyły się błędy. Wisła była bardziej zdeterminowana w odbieraniu piłki. Po jednym takim przechwycie w środku boiska wyprowadziła atak, po którym zakotłowało się w polu karnym Kolejorza. Wybijanie piłki nie powiodło się, Kostewycz zgubił krycie i gospodarze wyszli na prowadzenie, gdy niecelny strzał zamienił się w dobre podanie.

Lech natychmiast próbował odpowiedzieć, teraz to on wpadł w pole karne przeciwnika, miał jednak mniej szczęścia, wywalczył tylko rzut różny. Zaczął grać składniej niż w pierwszych minutach, często przebywał na połowie Wisły. Raz po raz szarżował, oddawał strzały, których większość była blokowana. Szkoda, że nie było tego od początku, że Lech dał się zaskoczyć. Szybko wrócił do równowagi, przejął inicjatywę, miał przewagę, choć tym razem celnych strzałów oddawał niewiele.

Wisła znana jest tego, że traci gole w ostatnich minutach każdej połowy. Potwierdziła to w 39 minucie po błyskawicznym ataku Lecha. Jóźwiak podał na lewo do Kostewycza, ten dośrodkował, a Gytkjaer wystartował niczym sprinter do piłki i będąc tyłem do bramkarza zdołał skierować ją tam, gdzie trzeba. Ten gol był efektem narastającej przewagi Lecha w pierwszej połowie. Wisła ograniczała się do obrony, niekiedy kurczowej. Stać ją było na kilka bardzo groźnych kontr. Lech miał inicjatywę, ale van der Hart nieustannie musiał się mieć na baczności.

Początek drugiej połowy to znów szarpana, mało płynna gra obu drużyn, ale z przewagą Lecha. Był groźniejszy niż Wisła, częściej atakował. Po kwadransie trener Żuraw podjął jeszcze jedną odważną decyzję – zamienił Ramireza, swego czołowego zawodnika, na Marchwińskiego. Być może sugerował się kartką, jaką wcześniej złapał Hiszpan, a sędzia Szymon Marciniak nie raz przekonał, że jakoś bez wysiłku przychodzi mu dyktowanie kluczowych decyzji w meczu, z reguły niekorzystnych dla Lecha.

Długo trzeba było czekać na celny strzał z dystansu w wykonaniu Modera. Uderzył dobrze z rzutu wolnego, bramkarz Wisy musiał się mocno postarać, by piłkę wybić. W 73 minucie Jóźwiak zmarnował fantastyczną okazję. Przeprowadził błyskawiczny rajd, rozegrał „klepkę” z Gytkjerem i kiedy był sam na sam z bramkarzem, posłał piłkę obok słupka. Szanse na zwycięstwo były realne. W takich sytuacjach trener wpuszcza na boisko graczy mogących zadecydować o zwycięstwie. Żuraw zdecydował się skorzystać, pierwszy raz w tym roku, ze Skórasia, który zastąpił Puchacza.

W drugiej połowie gra w większości toczyła się na połowie Wisły. Lech miał kilka dobrych okazji, niestety wciąż szwankuje skuteczność. Traci punkty, bo nie wykorzystuje szans. Jeszcze w ostatnich minutach niewiele brakowało Gytkjaerowi, by zapewnić Lechowi zwycięstwo. W doliczonym czasie sabotaż popełnił Crnomarkocić strzelający w trybuny zamiast rozegrać ostatnią akcję meczu z kolegami. Wisła do końca desperacko się broniła, starała się też kontrować. Remis jest jej sukcesem.

Wisła Kraków – Lech Poznań 1:1 (1:1)

Bramki: Vukan Savićević 6 – Christian Gytkjær 39

Żółte kartki: Klemenz, Basha – Ramírez.

Wisła: Michał Buchalik, Lukas Klemenz (61 Łukasz Burliga), Rafał Janicki, Hebert, Maciej Sadlok, Kamil Wojtkowski (87 Nikola Kuveljić), Vullent Basha, Gieorgij Żukow, Vukan Savicević, Michał Mak, Lubomir Tupta (51 Aleksander Buksa).

Lech: Mickey van der Hart, Bohdab Butko, Lubomir Satka, Djordje Crnomarković, Wołodymyr Kostewycz, Tymoteusz Puchacz (76 Michał Skóraś), Jakub moder, Pedro Tiba, Dani Ramirez (58 Filip Marchwiński), Kamil Jóźwiak, Christian Gytkjaer.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech wreszcie zwycięski

Tym razem blamażu nie było. Spokojna gra Lecha, neutralizowanie ataków Lechii, przetrwanie do przerwy, zadanie decydującego ciosu w końcówce. A co najważniejsze – dowiezienie prowadzenia

Przełamią się lub pogrążą

Od prawie dwóch miesięcy Lech nie odniósł w lidze zwycięstwa. Przed rozpoczęciem rozgrywek nikt by w taką serię nie uwierzył, wszak trener nie krył ambitnych

Poznańska specjalność

Warta idzie śladami Lecha. Przez 90 minut dzielnie walczyła z Rakowem w Bełchatowie, drużyną bez porównania lepszą, by stracić gola w samej końcówce, po rzucie