Co się dzieje w Lechu? Mnóstwo pytań, odpowiedzi niewiele

Kilkanaście godzin przed zaplanowanym sparingiem przeciwko serbskiemu FK Vozdovac trenerzy i piłkarze nie byli pewni, czy wyjdą na boisko. Kadra została przerzedzona, a tego samego dnia po południu trzeba zagrać jeszcze jeden sparing, ze słoweńskim Mariborem.

To pokazuje, w jak trudnym położeniu jest trener przygotowujący drużynę do rozgrywek. Dziury w składzie są ogromne, odeszli przecież Jevtić i Amaral, nie mogą grać Gumny i Cywka. Trener w rozmowach z przebywającymi w Turcji dziennikarzami zapowiada przyjście rozgrywającego, którego sam wskazał, prawego obrońcy i napastnika. Okienko transferowe zamyka się z końcem lutego, czasu na sfinalizowanie transakcji jest więc pod dostatkiem. Jednak już za kilkanaście dni trzeba rozegrać pierwszy mecz ligowy.

Dzięki temu, że Lech ma w kadrze i na jej zapleczu wielu wychowanków, jest czym doraźnie łatać dziury w składzie. To działania doraźne, z taką prowizorką niczego się nie ugra ani nie wywoła się zainteresowania nabywaniem karnetów na mecze. Wprost przeciwnie. Wśród kibiców narasta niecierpliwość, czuje się ogólną złość do władz klubu, które wydają się działać we własnym tempie, na luzie, bez zbędnej nerwowości i pochopnych ruchów.

Z klubu płyną nieoficjalne póki co informacje, że rozgrywający, czyli następca Jevticia dołączy do drużyny jeszcze w tym tygodniu. Miałby tylko kilka dni na zgranie się z zespołem. Raczej więc należy stawiać na występ na „dziesiątce” przeciwko Rakowi Częstochowa Filipa Marchwińskiego lub Jakuba Modera. Albo obu.

Nie wiadomo, czy uda się porozumieć z Zagłębiem Lubin w sprawie wcześniejszego niż latem przyjścia do Lecha Alana Czerwińskiego. Zna on dobrze sposób gry swego nowego zespołu, mógłby wejść do niego nawet w ostatniej chwili. Gdyby do tego nie doszło, trener musiałby na pozycji prawego obrońcy wystawić skrzydłowego Jakuba Kamińskiego lub stopera Lubomira Satkę. Wyjściem awaryjnym ma być wypożyczenie gracza na pół roku, ale już po wznowieniu rozgrywek.

Lech ma też pozyskać zmiennika Christiana Gytkjaera. Duńczyk byłby osamotniony, gdyby na wypożyczenie (podobno do Wisły Kraków) odszedł kontuzjowany aktualnie Paweł Tomczyk. Młody napastnik musi jak najwięcej grać. W Lechu mu to na razie nie grozi. Słabszy klub z ekstraklasy mógłby skorzystać z okazji i mieć na pół roku gracza z dużym potencjałem.

Wszystkie te informacje nie dają podstaw do optymizmu. Wątpliwe, by Lech włączył się wiosną do walki o europejskie puchary. A gdyby nawet się to powiodło (np. przez Puchar  Polski), to z europejskimi rozgrywkami prawdopodobnie pożegnałby się jeszcze szybciej niż w ubiegłych latach. Młodzież, którą intensywnie promuje, mogłaby sobie w takiej rywalizacji nie poradzić. Potrzeba piłkarzy z jakością i doświadczeniem. Ostatnimi spełniającymi te warunki, których udało się pozyskać z zewnątrz, byli Tiba i Amaral, a działo się to półtora roku temu.

 

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Brak koncentracji? Raczej sabotaż!

Lech znów to zrobił, w trzecim kolejnym meczu. Przegrał po stracie bramki w ostatnich sekundach. Zagrał katastrofalnie słabo. Jakimś sposobem przetrwał do przerwy bez straty

lech - raków

Trofeów nie będzie. Jak zwykle

Jeżeli po frajersko przegranym meczu w Warszawie kibice Lecha byli wściekli, to jak określić ich odczucia po tym, co stało się w niedzielę? Wydawałoby się,

lech - raków

Znów to zrobili! Co za frajerstwo!

Wydawałoby się, że tylko raz można podarować przeciwnikowi punkty pozwalając mu strzelić łatwą bramkę w ostatnich sekundach. Lech takie frajerstwo popełnił już w następnym meczu!