Brawo Zieloni! Witamy w ekstraklasie!

Nawet najwierniejsi kibice pierwszoligowej Warty nie stawiali przed sezonem na jej awans. To klub z ogromnymi tradycjami i sukcesami, ale jeszcze większymi problemami organizacyjnymi. A jednak stało się! Trener Piotr Tworek dokonał cudu, zrobił coś z niczego. Stworzył drużynę wygrywającą. Długo była liderem, zajęła trzecie miejsce, wygrała baraże.

Dzięki temu trzeciemu miejscu w obu barażowych pojedynkach była gospodarzem. W pierwszym wygrała 1:0 z Termaliką z Niecieczy. W finale dała radę Radomiakowi po bardzo ciężkim, trudnym, rozgrywanym w upale meczu. Zaczęła niezwykle ambitnie, zepchnęła przeciwnika do obrony, tworzyła zagrożenie. Brakowało jej tylko strzałów. Radomiak trochę się w końcu otrząsnął i tuż przed końcem oddał bardzo groźny, z trudem obroniony przez bramkarza Zielonych strzał.

Po przerwie wydawało się, że role się odwrócą. Radomiak zaatakował, był lepszy, Warta sprawiała wrażenie zagubionej. W końcu jednak potrafiła stanąć na nogi. Nie tylko nie straciła bramki, ale sama przystąpiła do dzieła. Nie udawało się z akcji, z pomocą przyszedł… VAR. W polu karnym upadł Spławski, a sędziowie długo debatowali, jaką podjąć decyzję. Wyrok był dla Warty korzystny. Mateusz Kupczak uderzył z jedenastki mocno, bramkarz rzucił się we właściwą stronę, ale piłki nie sięgnął.

Radość w Grodzisku była wielka, lecz nic jeszcze nie zostało przesądzone. Trzeba było jeszcze obronić się przed atakami dążącego do wyrównania Radomiaka. Wtedy stało się coś niesamowitego – znów starcie w polu karnym gości. Tym razem trafiony w nogi został Jakóbowski. Sędzia decyzji żadnej nie podjął, ale sprawą ponownie zajął się VAR. Pan Frankowski wreszcie wskazał na rzut karny. Tym razem Kupczak uderzył tak, żeby nie było wątpliwości – bardzo mocno i „pod ladę”. Nikt by tego nie obronił.

Z sędziowskimi decyzjami nie mógł się pogodzić trener Radomiaka. Pan Banasik zobaczył czerwoną kartkę i musiał opuścić ławkę rezerwowych. To nie była ostatnia „czerwień” w tym meczu. Na boisko wszedł Mateusz Szczepaniak. Piłkarz Warty w ciągu kilku minut popełnił dwa faule i osłabił drużynę, na szczęście w samej końcówce. Trudno opisać radość w zielonej ekipie, jaka wybuchła po ostatnim gwizdku.

O awansie Warty zadecydowały dwa rzuty karne podyktowane po interwencji i analizie VAR. Sprawa ta długo jeszcze będzie budzić komentarze i emocje. Smaczku jej dodaje fakt, że prezesem i współwłaścicielem Radomiaka jest Sławomir Stępniewski, bardzo dobrze znany kibicom ekspert od spraw sędziowskich, były arbiter międzynarodowy i przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN.

23 sierpnia o godzinie 15 Warta Poznań będzie w Grodzisku Wielkopolskim, na inaugurację rozgrywek ekstraklasy, gościć Lechię Gdańsk. W czwartej kolejce rozegra wyjazdowy mecz w Poznaniu przy ul. Bułgarskiej. To będą pierwsze derby stolicy Wielkopolski od ćwierćwiecza.

Warta Poznań – Radomiak Radom 2:0 (0:0)

Bramki: Mateusz Kupczak 67 (k), 83 (k)
Warta: Adrian Lis, Michał Grobelny, Bartosz Kieliba, Aleks Ławniczak, Jakub Kiełb, Mariusz Rybicki, Mateusz Kupczak, Łukasz Trałka, Robert Janicki (58 Adrian Laskowski), Michał Jakóbowski, Łukasz Spławski (75 Mateusz Szczepaniak.
Radomiak: Cezary Miszta, Damian Jakubik (86 Dominik Sokół), Mateusz Cichocki, Meik Karwot, Dawid Abramowicz, Leandro (86 Merveille Fundambu), Michał Kaput, Mateusz Michalski, Rafał Makowski, Adrian Banasiak (71 Maciej Górski), Damian Nowak.
Sędziował Bartosz Frankowski.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Tiba

Tiba w Lechu na dłużej

Trudno wyobrazić sobie ekipę Lecha bez Pedro Tiby. Jego kontrakt wygasłby za rok. Na szczęście został przedłużony. Piłkarz i klub nie kryją satysfakcji i twierdzą,