Lech wzmocnił się na nowy sezon, na to okienko transferowe nie można się skarżyć. Nie dotyczy to jednak pozycji w drużynie newralgicznej – bramkarza. Klub chce przetrwać korzystając z zawodników, jakich obecnie ma. Trener Maciej Skorża nie uważa tego za zaniechanie. Za chwilę może zmienić zdanie. Nie wiadomo, na jak długo do bramki Lecha wszedł Filip Bednarek.

W wyjazdowym meczu przeciwko Rakowowi Częstochowa Mickey van der Hart świetnie się spisał w kilku sytuacjach, ale i popełniał karygodne błędy przy wyprowadzaniu piłki. Na jego szczęście miejscowi zawodnicy zmarnowali doskonałe asysty. Mogliśmy mieć powrót do poprzednich sezonów, gdy Mickey kilka razy pozbawił drużynę punktów. Trener Maciej Skorża zdradził, że zorganizował specjalną odprawę z udziałem trenera bramkarzy i zawodnika. Jak trener zauważył, Mickey w tym sezonie nie zawinił przy żadnej bramce, gdy poprzednio to się zdarzało, więc krytyka tego zawodnika jest przesadzona.

Lechowi wytyka się, że o ile dobrze potrafi w swojej akademii szkolić zawodników z pola, to bramkarzy musi sprowadzać z zewnątrz. Młody Krzysztof Bąkowski, przebywający na wypożyczeniu w pierwszoligowym Stomilu Olsztyn, ma ten deficyt przełamać. Wróci do Poznania, jak planuje kierownictwo klubu, by do bramki wejść już na stałe. Do tego czasu Lechowi muszą wystarczyć bramkarze sprowadzeni z ligi holenderskiej.

Podczas meczu z Wisłą bolesnej kontuzji nabawił się Mickey van der Hart. To prawdopodobnie uraz mięśniowy, a takie dolegliwości leczy się tygodniami, być może miesiącami. Dokładnej diagnozy jeszcze nie ma. W tej sytuacji Lech musi korzystać z Bednarka, który przegrał rywalizację z Holendrem. Na ławce rezerwowych prawdopodobnie usiądzie Bartosz Mrozek z zespołu rezerw. Kiedy van der Hart długo kurował uszkodzony w meczu Pucharu Polski bark, też zastępował go Bednarek. Miał kilka dobrych występów, na przykład w Charleroi, ale ujawniły się też jego słabości. Teraz może być podobnie.

Kluby rywalizujące z Lechem o czołowe miejsca w lidze mogą mu pozazdrościć ostatnich nabytków, długiej ławki rezerwowych. Maciej Skorża ma duży komfort, w każdej chwili może sięgnąć po gracza, który wprowadzi do drużyny wysoką jakość. Bramkarza to nie dotyczy. Inne zespoły mają w składzie dużo lepszych fachowców, a bramkarze Rakowa i Pogoni to absolutna ligowa czołówka. Na korzyść Kolejorza działa natomiast to, że jego defensywa nie pozwala bramkarzowi się wykazywać. Zwykle w meczach przeciwko Lechowi przeciwnicy oddają niewiele celnych strzałów, albo nie oddają ich wcale.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Poznań uwierzył w Skorżę

Możemy żałować, że mecz Lecha z Wisłą Płock został zaplanowany na piątkowy późny wieczór. Widzów będzie mniej niż przyszłoby na stadion w sobotę lub niedzielę.

Na takiego Lecha czekaliśmy. Od lat

Przełom nie polega na odczarowaniu po sześciu latach Łazienkowskiej. Prawdziwa zmiana jest taka, że pojechał tam Lech, o którym mówiło się, że ma poważne szanse