Bezradność, marazm, zniechęcenie. Lech już nie wierzy?

Tylko jeden celny strzał oddał Lech w środę. W niedzielę nastąpił postęp – celnych uderzeń było „aż” trzy. To za mało, by pokonać Lechię, która zresztą ani razu nie trafiła w bramkę. Wygląda na to, że Lech stracił wiarę, że może w tym sezonie osiągnąć cokolwiek. Tak nie gra drużyna, której zależy na czymkolwiek oprócz dotrwania do końca rozgrywek. Trudno będzie choćby o kwalifikację do europejskich pucharów.

Pierwsza połowa w wykonaniu Lecha wyglądała tak, jakby ciągle przebywał na Łazienkowskiej. Nie było widać jakiegokolwiek pomysłu na akcje ofensywne. Przegrywał bezpośrednie pojedynki z Lechią, która na wyżyny się nie wzniosła, ale grała lepiej, solidniej, a przede wszystkim szybciej. Już po 20 minutach na widowni rozległy się pierwsze gwizdy kwitujące kolejne nieudane akcje. Nie miał kto kreować gry. Słabiutko grał Makuszewki, a Majewski zamiast rozgrywać raz po raz tracił piłkę.

Lech miał kilka stałych fragmentów gry, szczególnie z prawej strony boiska. Majewski dośrodkowywał tak nieudolnie, że piłka zatrzymywała się już na pierwszym obrońcy. Potem zastąpił go Radut i było trochę lepiej. Tylko raz udało się stworzyć groźną akcję, gdy Majewski uderzył wprost w bramkarza. Zabrakło piłkarzy, którzy przejęliby instynktownie odbitą piłkę. Robak brał się za dryblingi i raz po raz przegrywał z obrońcami. Chaotycznie grał Gajos. Trałka starał się być wszędzie, ale kiedy odzyskał piłkę zwykle podawał do najbliższego kolegi albo do obrońcy.

Po przerwie Lech zagrał trochę odważniej i energiczniej, niewiele jednak z tego wynikało. Lechia za to starała się przede wszystkim przetrwać. Gospodarze uzyskali przewagę. Ich akcje niestety kończyły się niecelnymi dośrodkowaniami albo stratami piłki. Niewiele poprawiła wymiana Robaka na Kownackiego i wejście na boisko Jevticia, choć „Kownaś” był jedynym piłkarzem, który mógł wpłynąć na wynik. Poszedł na przebój, minął obrońcę i bardzo dobrze obsłużył Gajosa. Ten mógł dać drużynie zwycięstwo, ale po jego uderzeniu piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.

Końcowe minuty to niemrawe próby ataku Lecha i prowincjonalna gra na czas w wykonaniu bramkarza Kuciaka. Zobaczył za to tylko jedną żółtą kartkę, a powinien dwie. Jedyne emocje na boisku było widać tuż przed końcem meczu, gdy piłkarze obu drużyn uczestniczyli w wielkiej bijatyce. Gdy wydawało się, że posypią się czerwone kartki, sędzia Tomasz Musiał pokazał tylko po żółtej graczowi Lecha i Lechii. Wniosków z poprzedniego meczu nie wyciągnął Peszko. Miał szczęście, że trafił na tolerancyjnego arbitra, który udawał, że nie dostrzega jego prowokacji. Po końcowym gwizdku piłkarze Lechii padali sobie w ramiona, jakby odnieśli życiowy sukces. Gdyby zagrali odważniej, mogli pokonać słabego Lecha redukując jego szanse na miejsce na podium.

Lech Poznań – Lechia Gdańsk 0:0

Żółte kartki: Kostewycz, Kędziora – Peszko, Mak, Vitoria, Stolarski

Lech: Matus Putnocky – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Maciej Wilusz, Volodymyr Kostewycz – Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Radosław Majewski – Maciej Makuszewski, Marcin Robak (72. Dawid Kownacki), Mihai Radut (73. Darko Jevtić).

Lechia: Dusan Kuciak – Joao Nunes, Mario Maloca, Steven Vitoria, Jakub Wawrzyniak (30. Paweł Stolarski) – Ariel Borysiuk – Sławomir Peszko, Milos Krasić (77. Grzegorz Kuświk), Simoen Sławczew (72. Michał Mak), Rafał Wolski – Marco Paixao.

Widzów: 20 tys.

Udostępnij:

Podobne

Jerzy Kopa nie żyje

To był trener, którego zasługi dla Lecha trudno przecenić. Nie tylko osiągnął doskonałe wyniki sportowe, ale i miał ogromny wpływ na przyszłość klubu. To od

Entuzjazm na wagę złota

Lech dąży do zbudowania mocnej drużyny – tu nikt nie ma wątpliwości. Nie chce przespać decydującego momentu, gdy rozgrywa się mecze kluczowe. Nie wolno, wzorem

Nie wolno pozostać w blokach startowych

Czy warto przejmować się wynikami meczów sparingowych? Zawsze lepiej wygrać niż przegrać, ale nie to jest głównym celem takich gierek. Czy warto przejmować się jakością

Drugi sparing, druga porażka Lecha

Nie widać jeszcze ręki nowego trenera. Piłkarzom Kolejorza nie kleiła się gra w drugim letnim sparingu, w którym mierzyli się z Pogonią Szczecin. Nie tworzyli