Będzie dobrze. Zrobią analizę i wyciągną wnioski

Przy Bułgarskiej bez zmian. Jak było do przewidzenia, nie zapadła żadna decyzja w sprawie ewentualnej zmiany trenera. Mówi się tylko o analizach i wyciąganiu wniosków. W sobotni wieczór kibice byli przekonani, że kluczowe ruchy nastąpią, bo po tym, co się stało, nie może być inaczej. Eksperci nie wątpią, że bardziej prawdopodobne są kolejne kompromitacje tej drużyny niż jej powrót na zwycięską ścieżką i do ofensywnego stylu.

I tylko ludzie, od których wszystko w klubie zależy, odwlekają to, co nieuchronne. Irracjonalna wiara w jakiś cud nie przystaje osobom poważnym. Przecież widzimy, że sztab szkoleniowy zrujnował formę piłkarzy. W trakcie meczu trener wykazuje zupełną bezradność i dokonuje zmian, delikatnie mówiąc, nietrafionych. Sprawa jest oczywista i żadna analiza niczego nie poprawi, nawet nie wyjaśni. Gdy konstruktor-partacz postawił budynek, który za chwilę się zawali, po prostu się go rozlicza, a nie analizuje.

W tym klubie zapadło mnóstwo złych decyzji, a najgorsze były te, którymi próbowano naprawić błędy poprzednie. Trenerem na lata miał być Jose Bakero. Zagubił się, nie potrafił wyjść z impasu, paskudnie grająca drużyna nie mogła ruszyć z miejsca, powszechne żądano pozbycia się Baska. Klub zwlekał miesiącami. Nawet po pamiętnym 0:3 w Chorzowie klubowi notable, pytani o losy trenera, rozprawiali o zrobieniu analizy, bo Lechem zarządza się biznesowo. Drużyna wracała do Poznania, a kibice zbierali się pod stadionem z taczką dla trenera. Wtedy zarząd pospiesznie wydał komunikat o odwołaniu Bakero. Bez żadnej analizy.

Podobnych przypadków było potem więcej, teflonowy zarząd klubu nie reagował na historyczne klęski. Zmieniło się to w ostatnich latach, gdy Bjelica, Djurdjević, Nawałka byli zwalniani bardzo szybko. Teraz słyszymy, że następowało to zbyt szybko, musi być inaczej. Obecny trener ma zachować posadę do końca sezonu, a być może i dłużej, bo zanim podejmie się ważkie decyzje, co trzeba zrobić? Tak, przeprowadzić analizę.

Kolejnej klęski Lecha można spodziewać się już w Wielką Sobotę, gdy na wyjeździe zagra z będącą w rozpaczliwej sytuacji Cracovią. W Krakowie czekają na Lecha jak na zbawienie, bo nikt nie jest równie życzliwy wobec przeciwników, nikt im tak chętnie ręki nie podaje, ostatnio przekonała się o tym Jagiellonia. Po tygodniu trzeba będzie zagrać u siebie z Legią. Pole do popisu jest więc duże, będzie można wykonać całe mnóstwo analiz.

Dariusz Żuraw uratował Lecha przed totalnym upadkiem przejmując go z rąk destruktora Nawałki. Z czasem i on wtopił się w klubową rzeczywistość, zabrali mu najlepszych piłkarzy zastępując ich byle jakimi. Zagubił się, więc teraz potrzebny jest ktoś, kto go zluzuje. Z pewnością ludzie rządzący klubem od miesięcy zdają sobie sprawę, co się święci, więc mają na oku potencjalnego ratownika.

Rozsądek nie polega na odwlekaniu koniecznych decyzji. To brak reakcji na nieuchronną katastrofę jest nierozsądny. Nic nie przemawia za tym, że piłkarze nagle odzyskają formę, nabiorą luzu, a trener wymyśli genialną taktykę. Będzie dokładnie odwrotnie, a pozwalanie na to jest narażaniem ludzi dobrze życzących Lechowi na utratę zdrowia. Niszczeniem klubowego wizerunku do końca. Opóźnianiem rozwoju młodych piłkarzy.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Nie taki miał być początek ważnego sezonu

Te rozgrywki będą wyjątkowe. Przygotowujemy się do świętowania stulecia Lecha Poznań, a postępowanie władz klubu trudno zrozumieć. Prowadzą dziwną politykę, nie informują o swoich planach,