Akademiczka Linette

Magda Linette po wyczerpującym sezonie po raz pierwszy spędziła w tym roku trochę czasu w rodzinnym Poznaniu. W piątek podpisała umowę z AZS-em  i przez następny rok będzie bronić braw akademickiego klubu ze stolicy Wielkopolski.

Magda jest obecnie 83 „rakietą” światowego rankingu WTA. To czwarty sezon, kiedy jest w TOP 100. Mimo to – jak sama mówi – jest niedosyt. Wyniki uzyskiwane na początku roku były więcej niż obiecujące. Popularna „Linetka” po raz pierwszy w karierze dotarła do trzeciej rundy wielkoszlemowego Australian Open. Przegrała z Czeszką Denisą Alertową, ale po drodze pokonała niezwykle groźną Darię Kasatkinę (obecnie Rosjanka jest w czołowej dziesiątce WTA). Pierwsze występy na twardych kortach w USA też napawały optymizmem. Później przyszedł kryzys. Generalnie w trakcie sezonu poznanianka osiągnęła jeszcze półfinał zawodów Nanchangu oraz ćwierćfinały imprez w Tajpej i Bogocie. Dotarła także do finału turnieju rangi challenger WTA w Bol.

– Jest niedosyt. Nie było takich rezultatów jakie chciałam osiągnąć. Myślę, że zaważyły na tym dwa czynniki. Pierwszy: psychologiczny. Gdy się gra pod presją wyniku, bo praktycznie każdy start wiązał się z obroną wcześniej zdobytych punktów, to  powoduje, że brakuje luzu, swobody w grze. To zostaje w głowie. I drugi – uważam, że bardziej istotny – to przemęczenie – tłumaczy reprezentująca AZS Poznań Magda Linette i zaraz dodaje, że był taki okres w ciągu sezonu, że przez 14 tygodni żyła na walizkach.

– Hotel, mecze, odnowa biologiczna, treningi, lotnisko. I tak na okrągło. To musiało mieć wpływa na mój organizm – zaznacza 26-latka i zapowiada zmiany w kalendarzu na przyszły rok. Przede wszystkim ograniczy liczbą turniejów do 23-24 (to mniej o 6, 7 imprez w porównaniu z 2018 rokiem).

Nastąpi także dość istotna zmiana w sztabie szkoleniowym. Trenerem pozostaje Izo Zunic, a osobą odpowiedzialną za przygotowanie fizyczne Matko Jelic. którzy są Chorwatami. Do tego grona dołączy jednak jeszcze jeden szkoleniowiec odpowiedzialny za tenis – Mark Gellard. Zunic i Gellard podzielą się obowiązkami, bo przez pół roku Polce towarzyszyć będzie jeden z nich, a przez kolejne sześć miesięcy drugi.

– Podobnie jak w tym roku, także w przyszłym przez 15 tygodni będzie ze mną jeździł fizjoterapeuta. Organizm nie regeneruje się już tak szybko jako kilka lat temu, dlatego tak ważna jest odnowa biologiczna – dodaje Magda.

Po zasłużonych wakacjach, które w tym roku Magda spędziła na Bali powoli wdraża się w cykl treningowy. Na razie jest siłownia, w drugiej połowie miesiąca przyjdzie czas na treningi tenisowe.

– Wyjeżdżam, tak jak od kilku lat do Azji. Wpierw dwa tygodnie spędzę w Tajlandii, a następnie ruszam do Chin. Plan startów standardowy: Shenzhen, Hobart, Australian Open. Potem prawdopodobnie wrócę na krótko do Polski, by zagrać w reprezentacji w Fed Cup w Zielonej Górze – mówi tenisistka AZS Poznań.

Maciej Łosiak, Wielkopolski Tenis, Squasch & Badminton

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Nie taki miał być początek ważnego sezonu

Te rozgrywki będą wyjątkowe. Przygotowujemy się do świętowania stulecia Lecha Poznań, a postępowanie władz klubu trudno zrozumieć. Prowadzą dziwną politykę, nie informują o swoich planach,

Trener Skorża wciąż wierzy w transfery

Kiedy zaczynały się przygotowania do nowego sezonu, trener Lecha zapowiadał wzmocnienie drużyny zawodnikami wysokiej klasy. Chciał ich mieć jak najwcześniej. Kiedy do pierwszego ligowego spotkania

Kibice Lecha na stadion się nie wybierają

Grupy kibicowskie Kolejorza opublikowały oświadczenie, w którym wyrażają dezaprobatę wobec władz klubu, głównie za brak dążenia do sukcesów, za brak transferów mimo pozyskiwania dużych kwot