Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Aktualności

Lech zmienia się bardzo powoli

włącz .

Zwycięzców się nie sądzi, a Lech w Płocku wygrał, zresztą dopiero drugi raz w historii. Do euforii jednak daleko. Gra przez większość spotkania była taka, że zęby bolały od patrzenia na nią, a po juniorskich zagraniach Raduta, Jevticia, niestety także Tiby, po bojaźliwych podaniach do tyłu, gdy można było gospodarzy skaleczyć, kibiców ogarniała bezsilna złość.

Tiba dał Lechowi zwycięstwo

włącz .

Wiemy, że za wysoką jakość trzeba dobrze zapłacić. Wiemy też, jak dużo może kosztować kunktatorstwo. Po uzyskaniu na początku meczu prowadzenia słabnący Lech grał zachowawczo, na przetrwanie. Stracił gola, był bliski straty nawet jednego punktu. Wtedy strzałem z serii „stadiony świata” zwycięstwo uratował mu Pedro Tiba, za którego klub zapłacił milion euro. Udany ligowy debiut trenera Djurdjevicia, wciąż mu jednak brakuje solidnych piłkarzy.

Amaral oficjalnie w Lechu

włącz .

João Pedro Reis Amaral, po pomyślnym zaliczeniu medycznych testów, podpisał z Lechem czteroletni kontrakt. W ten sposób drużyna zwiększyła siłę ofensywną. Portugalczyk nie jest klasycznym środkowym napastnikiem, nie będzie kopią Gytkjaera. Dobrze się też czuje wspierając wysuniętego atakującego, potrafi rozgrywać, może być skrzydłowym.

Lech w Płocku faworytem nie będzie

włącz .

Piłkarze Lecha twierdzą, że do Płocka jadą po zwycięstwo, a stać ich na nie, bo gorzej niż w Armenii zagrać nie można. Kibice natomiast są pełni obaw. Uważają, że w obecnej formie i w aktualnym składzie trudno będzie pokonać kogokolwiek. Nikt, kto kieruje się zdrowym rozsądkiem nie widzi Lecha wśród faworytów do wygrania ligi.

Amaral na testach w Lechu. W sobotę podpisze kontrakt

włącz .

Mocno osłabiona na początku sezonu kadra Lecha będzie trochę mocniejsza. Do Poznania w sobotę przyjechał João Pedro Reis Amaral, portugalski napastnik. Jeśli pomyślnie przejdzie testy medyczne, podpisze czteroletni kontrakt, a Lech pobije transferowy rekord. Za piłkarza Benfiki Lizbona zapłaci półtora miliona euro. 

O włos od blamażu. Awans Lecha mimo fatalnej postawy

włącz .

Brakowało sekund, by do listy z Żaligirisem, Stjarnanem dopisać Gandzasar Kapan. Katastrofalnie grający, całkowicie pozbawiony woli walki Lech przegrywał z zespołem z Armenii. Rywal miał kolejne okazje bramkowe. Celne dośrodkowanie Jevticia i wyjście do piłki i celny strzał głową Trałki uratował Lecha przed jeszcze jednym blamażem.